czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 6

                              * Oczami Zuzanny *
    
       Od ostatniego zdarzenia minęło pół roku. Na pogrzebie Nialla było dużo osób i wszystko wyglądało pięknie. To było cudowne pożegnanie, lecz jeden z najgorszych dni w moim życiu. Oczywiście przyjechali jego rodzice, a... o wszystko obwiniali mnie. Dowiedziałam się również, że przyjechał tu specjalnie dla mnie, pewnie dlatego twierdzili, iż to przeze mnie. Przez nich straciłam wiele łez i nerwów, ale nie załamywałam się, jestem silną osobą.
        Nie wierzyłam, że kiedykolwiek to powiem, ale... cieszyłam się, że był przy mnie mój ojciec. To niewiarygodne, przyjechał do mnie. Zaraz po pogrzebie. Bez Basi, ona przyjeżdżała do mnie do szpitala, razem z babcią. A najdziwniejszą rzeczą było to, iż...był dla mnie miły i nie robił mi na złość. Powiedział, że jest winien wszystkim moim niepowodzeniom, że nasze relacje to jego wina, że mi pomoże i..., że mnie...kocha. Zostawił Natalię, w końcu przejrzał na oczy. Postanowił spędzać z nami więcej czasu, jeżeli będę tylko chciała i mam do niego dzwonić, gdy będę mieć jakiś problem. Kolejną rzeczą, z której się cieszę to, Patrycja. Zyskałam przyjaciółkę, prawdziwą przyjaciółkę dzięki, której wiem, że przyjaźń istnieje i wcale nie jest przereklamowania. Każdego dnia do mnie dzwoni, a kiedy leżałam na oddziale prawie codziennie mnie odwiedzała i pytała jak się czuję. Oczywiście nieraz byłyśmy na wspólnych zakupach, w kinie, u Nialla. Mogłam się jej zwierzać ze wszystkiego, a ona mnie. Już znałyśmy wszystkie nasze największe sekrety. Wszystkie.
          Pewnego dnia, Patrycja musiała pojechać na kilka dni do swojego brata, ponieważ jego żona pojechała na trzydniowe szkolenie za miasto, a on ma pracę i nie ma się kto zająć.
- No to trzymaj się i żebyś nie zwariowała z dzieciakiem! - zaśmiałam się
- Dzięki, mam nadzieję, że wrócę w jednym kawałku. 

- Dobra, papa.
- Do zobaczenia. - przytuliłyśmy się.

Zaraz po tym jak moja przyjaciółka wyjechała ja poszłam do kuchni i przygotowałam sobie obfity obiad, po którym postanowiłam się przejść. Kiedy wyszłam już z bloku słońce radośnie ogrzewało wszystko dookoła. Zaraz zauważyłam, że do mojego bloku ktoś będzie się wprowadzać. Widziałam ciężarówkę wypełnioną nowoczesnymi meblami, które ostrożnie wnosili do środka budynku. "O, nowi sąsiedzi. Może nie będę taka samotna." - pomyślałam kierując się w stronę parku. 
           Chodziłam bardzo długo i wtedy sobie pomyślałam, że może kupię coś dla siebie. Chodziło mi o kosmetyki oczywiście, a dokładniej o cienie do powiek i szminkę. Tak też zrobiłam. Poszłam do mojego ulubionego sklepu z rzeczami do makijażu. Byłam w nim tak długo, że kiedy wychodziłam była już szarówka. "No nie.."- przeleciało przez moją głowę. Na moje nieszczęście zaczął padać deszcz, więc wpadłam do pierwszej lepszej kawiarenki, gdyż nie miałam na siebie żadnej kurtki, czy też swetra. Kiedy weszłam w środku była tylko jedna osoba. Kiedy popatrzyłam na meni już wiedziałam czemu, dlatego też z godnością się wycofałam. Wychodząc z kawiarni - były tam schody - odezwała się moja noga. Ból był tak silny, że runęłam na ziemię. Nikogo nie było, a ja nie mogłam za nic wstać. Próbowałam coś zrobić, lecz nic nie pomagało. Wtedy podbiegł do mnie pewien wysoki mężczyzna. Miał brązowe włosy, obcisłe czarne spodnie, granatową koszulkę i czarny płaszcz.
- Co się stało? Mogę pani jakość pomóc? - przeją się wyraźnie.
- Em...- popatrzyłam na niego - wywróciłam się, ponieważ bardzo zabolała mnie noga... i teraz nie mogę wstać. Bo dalej boli.
- To ja pani...

- Może mówmy sobie na 'ty'. Tak będzie łatwiej?
- Racja. Harry. - uśmiechnął się i podał mi dłoń.
- Zuzia. - uścisnęłam ją.
- Dobra. Zróbmy tak, ja ci pomogę wstać i zawiozę do domu.
- Nie trzeba sama dojdę, jeśli tylko wstanę.

Kucnął sobie obok mnie, owinął moją rękę wokół swojej szyi i jakoś wstałam. Stać stałam, ale nie mogłam chodzić.
- Wiesz... chyba skorzystam z twojej propozycji. - uśmiechnęłam się.

Dokuśtykałam jakoś do samochodu - z jego pomocą oczywiście. Nie do byle jakiego samochodu, dokładnie do czarnego leksusa, w którym siedziała kobieta, bardzo ładna. "Pewnie jego dziewczyna" - pomyślałam.
- Gemma, poznaj Zuzię. - powiedział do niej i popatrzył na mnie w lusterku.
- Cześć, Gemma. Jestem siostrą Harry'ego. - podała mi dłoń.
- Zuzia, jego...znajoma. - uścisnęłam ją.
- Najpierw odwieziemy Gemmę do jej mieszkania, a potem pojedziemy gdzie trzeba. - powiedział, a ja pokiwałam twierdząco głową.
Kiedy już odwieźliśmy ją na miejsce, zapytał mnie gdzie mieszkam. Wtedy powiedziałam, że na osiedlu Kwiatowym w bloku numer 2. "Co za zbieg okoliczności." - powiedział - "Ja też tam od dzisiaj mieszkam.". No tak, to by się zgadzało, rano ta ciężarówka, o jej, teraz na bank będzie mi lepiej na duchu.
- A, w którym mieszkaniu?
- W czternastce, a ty?
- A w dwunastce. Będę do ciebie przychodzić po cukier. - powiedział żartobliwie.
Za chwilę dojechaliśmy na miejsce, a moja noga dalej odmawia mi posłuszeństwa, więc Harry musiał jakoś wyjąć mnie z samochodu. Dotarliśmy jakoś do windy. Będąc w niej przez chwilę zamilkliśmy, a ja czułam jego wzrok na sobie. Było to trochę krępujące, ale po chwili byliśmy na odpowiednim piętrze. Wyciągnęłam klucze i otworzyłam drzwi od mieszkania.
- Może wejdziesz? - zapytałam, a on pokiwał twierdząco głową. Zaraz przygotowałam nam jakoś herbatę i coś do jedzenia. Chwilę rozmawialiśmy i Harry poszedł do siebie.
Pomyślałam sobie, że jest naprawdę miłym gościem i chciałabym go bliżej poznać. Żeby sobie tak usiąść i gadać. O wszystkim muszę opowiedzieć jutro Patrycji, kiedy zadzwoni, by mnie obudzić. Pewnie będzie mi kazała iść do lekarza.



1 komentarz:

  1. Harry jaki kochany, ale nadal brakuje mi Niall'a w tym opowiadaniu. :(

    OdpowiedzUsuń