sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 4

                                            * Oczami Zuzanny *

       Mijały dni za dniami, tygodnie za tygodniami, miesiące za miesiącami, a Justin? Jakby ślad po nim zaginął. Hm...Czy się martwiłam? Nie zbyt. Gdyby mu na mnie zależało, odezwałby się. Uznałam to za znak, że z nami koniec. Najwyraźniej znudziłam mu się. 'Za wysokie progi na moje nogi'. No cóż, trudno. Chociaż, ciekawiło mnie to, dlaczego to stało się tak nagle. Był tego jakiś powód, czy po prostu jest głupi? 
       Natomiast ja i Niall spędzaliśmy ze sobą większość wolnego czasu. Przy nim czuję się jak przy przyjaciółce, której nigdy nie miałam. Teraz, kiedy tak pomyślę, to ja nie miałam szczęśliwego dzieciństwa. Nie miałam przyjaciół i nikt nie chciał się ze mną bawić. Moim marzeniem zawszy było i właściwie dalej jest mieć kogoś komu mogę się zwierzyć ze wszystkiego, kogoś takiego kto dzieliłby ze mną moje smutki i kogoś kto pomógłby mi w problemach, tych osobistych i nie tylko. Oczywiście chodzi mi o dziewczynę, bo nikt nie zrozumie kobiety tak jak kobieta. A teraz pytanie, dlaczego nie chcieli się ze mną kolegować? Dlatego, że byłam inna niż wszyscy. Byłam nerwowa i miałam lekką nadwagę. To naprawdę okropne. Oceniać ludzi po wyglądzie. Przez to wszystko straciłam wiarę w siebie i w ludzkość, sądziłam, że na każdym kroku widzę tą samą osobę, ten sam charakter i to samo zachowanie, ale różniła się tylko twarzą. Ja byłam dla nich tą 'gorszą' i tak też się czułam.
        Kiedy byłam już w gimnazjum, trochę schudłam i miałam kilku znajomych, nawet nie kolegów, nie da się ich tak nazwać. Z roku na rok chudłam coraz bardziej. Nie dlatego, że zachorowałam, tylko przez stres i ludzi. Kiedy znalazłam się w liceum byłam bardzo chuda, ale nadal nie miałam koleżanek, oczywiście było sto razy lepiej niż w podstawówce i gimnazjum, to na pewno. Każdego dnia siedziałam sama na tej samej ławce z telefonem w ręku. Aż pewnego dnia, podszedł do mnie pewien chłopak i się przedstawił. Muszę przyznać, że był bardzo przystojny i spodobał mi się. Był ode mnie rok starszy. Spotykaliśmy się tam z tygodnia na tydzień coraz częściej i rozmawialiśmy. Dzięki niemu zaczęłam inaczej patrzeć na świat. Zdobyłam kilka koleżanek, kolegów no i jego. Po jakimś czasie zaczęliśmy się ze sobą spotykać no...i byliśmy parą. Tak właśnie poznałam Niallera. Nie był tacy jak inni o nie. Jemu zawdzięczam wszelkie dobro jakie miałam. Zobacz, jak człowiek potrafi zmienić człowieka. Na dobre i na złe. 

          Dzisiaj Niall zaprosił mnie do siebie, organizuje małą imprezę. Bez większych domysłów zgodziłam się. Także wieczorem wyszykowałam się i wyszłam. Kiedy doszłam do drzwi jego mieszkania, ku mojemu zdziwieniu otworzyła mi je Julka. Opadłam z wszystkich sił. Nienawidziłam jej, podobnie jak ona mnie. Pierwsze pytanie jakie mi zadała to "Co tutaj robisz?". Ja powiedziałam, że zostałam zaproszona przez Nialla, ona parsknęła śmiechem. Wtedy podszedł mój przyjaciel.
- O cześć, Zuz! - przytulił mnie na powitanie.
- Hej, Niall. - uśmiechnęłam się, a on zaprosił mnie dalej i złapał za ramię. 

Ja odwróciłam się i popatrzyłam wrednym wzrokiem na Julkę, która wyglądała na nieprzyjemnie zdziwioną. Za chwilę zapytałam go czemu ją zaprosił i powiedział, że przyszła z jego kumplem. On chyba też nie był z tego powodu szczęśliwy. Starałam się nie zwracać na nią uwagi, ale nie dało się. Za każdym razem kiedy rozmawiałam z Niallem ona się wcinała, bo miała 'problem'. Tylko czekałam, aż zacznie wchodzić za nim do toalety.
           Impreza się rozkręciła. Każdy tańczył z każdym, wszyscy byli w jednym miejscu, jedni w miarę trzeźwi, drudzy nie koniecznie. Było zabawnie. Muszę przyznać, że śmiałam się naprawdę szczerze i nie tylko dlatego, że piłam. Po jakimś czasie poszłam do toalety. Gdy weszłam ktoś tam był, oczywiście zaraz przeprosiłam. Na moje nieszczęście była to ta debilka. Poprawiała makijaż.
- Nie potrafisz pukać? - syknęła.
- Drzwi były uchylone. - wycofywałam się.
- Czekaj!-zatrzymała mnie- Nic wielkiego się nie stało.- zbliżyła się do mnie.
- Słucham? - zdziwiłam się.
- Nagle ogłuchłaś? Przepraszaj!
- Śnisz. Nie mam za co. - odwróciłam się i już prawie stamtąd wyszłam, ale złapała mnie za rękę i przyciągnęła do siebie. 

- Gdzieś się wybierasz?
- Zostaw mnie. - szarpnęłam ręką i wyszłam.
Już szukała zaczepki. Teraz nie tak łatwo mnie sprowokować. Nauczyłam się opanowywać gniew. By uspokoić się do końca podeszłam do stołu gdzie leżały drinki, poncz oraz jedzenie. Za chwilę doszła do mnie Julka, która wzięła sobie kawałek ciasta. Stała na przeciwko mnie i ktoś ją 'popchną', a całe ciasto wylądowało na mojej bluzce. Udawała głupią. Ja bezmyślnie chwyciłam to co miałam pod ręką i rzuciłam jej w twarz. Wszyscy stanęli, a my naparzałyśmy się jedzeniem. Nagle podbiegł jakiś koleś złapał jakieś ciastko z krem i krzyknął " WOJNA NA ŻARCIEE!", po czym rzucił tym ciastkiem w jakąś dziewczynę, która stała obok niego. I tak zaczęła się zabawa. Wszyscy zaczęliśmy rzucać tym jedzeniem, ślizgaliśmy się, śmialiśmy się, ach było naprawdę super, dawno się tak nie bawiłam. Walka trwała długo, ale ja po jakimś czasie wymiękłam i poszłam do jakiegoś pokoju. Jak się okazało było to sypialnia, jak mniemam Nialla. Zdjęłam koszulę, spięłam włosy i zobaczyłam go wychodzącego z łazienki. Obydwoje byliśmy w szoku, zwłaszcza, że była w staniku i szortach.
- O jeny, przepraszam nie widziałam, że ktoś tu jest.
- Nic się nie dzieje. - powiedział Niall, zbliżył się do mnie.
- Om - podeszłam bliżej - wyglądasz słodko.
- Może tak smakuję? - złapał mnie za ramiona i pocałował.
- O tak. - uśmiechnęłam się i zaczęliśmy się całować dalej.
Całowaliśmy się bardzo namiętnie, aż wylądowaliśmy na łóżku. On rozbierał mnie, a ja jego. Nie przestawaliśmy się całować. Po chwili zaczął zlizywać ze mnie bitą śmietanę. To było świetne uczucie, być z kimś tak blisko kogo tak bardzo ci brakowało. Tego mi brakowało. Wreszcie kocham się z kimś do kogo naprawdę coś czuję.
          Rozkręcaliśmy się coraz bardziej, ale w pewnym momencie wszedł do pokoju kumpel Nialla i zastał nas leżących na sobie w połowie pod kołdrą. On popatrzył się na nas zakrył twarz ręką ze śmiechu i wyszedł bez słowa. My popatrzyliśmy na siebie i też zaczęliśmy się śmiać, po czym ugryzłam go w wargę i zaczęliśmy się ubierać. Za chwilę byliśmy w miarę ogarnięci i zaczęliśmy tańczyć. Po powrocie do domu leżąc w łóżku zastanawiałam się czy dobrze postąpiłam. Tego dnia byłam już pewna, że czuję do Nialla coś więcej niż tylko przyjaźń. 

Warto było czekać, aż tak długo ?

2 komentarze:

  1. Ten rozdział jest cudny, ogółem bardzo ciekawy.
    Dobrze że Justin się nie odzywa do Zuzanny. :)

    OdpowiedzUsuń