* Oczami Zuzanny *
Kolejna noc. Kolejna impreza. Kolejny dzień w kiblu. Tak, to właśnie ja i moje życie studentki. Mam wszystko czego mi potrzeba. Przystojnego chłopaka, pieniądze, przyjaciółkę i własne mieszkanie. Hm właściwie nie jestem już studentką. Wyrzucili mnie, bo nie uczęszczałam na zajęcia. Trudno, nie ja za to płaciłam, mój ojciec. A no właśnie, może coś o mojej rodzinie. Otóż, mam siedmioletnią siostrę Basię, ojca Tomasza, a mama zmarła po urodzeniu małej. Wiedzieliśmy, że to się tak skończy. Mama miała wybór, albo usunąć ciążę i żyć, albo urodzić i umrzeć. Była wspaniałą kobietą, zawsze chciała dla nas jak najlepiej, a tata? On tylko zarabiał pieniądze i udawał rodzinnego. Dobrze wiedział jak żyję i co robię, ale nie przejmował się tym. Obchodziła go tylko ta jego niunia. Jeju jak ja jej nienawidzę! Znalazł pierwszą lepszą laskę pod latarnią i wydaję na nią kasę, to chore. Jest bez mózgiem totalnym. Na Basię też nie zwraca uwagi. Kiedy przyśni jej się coś złego dzwoni do mnie, ale nie pójdzie do kochanego tatusia, bo on zawsze ją wygania. Pamiętam, że jak miała sześć lat nakryła ich kiedy 'to' robili. Mówiła mi, że słyszała dziwne dźwięki i się bała, ale nic mu nie mówiła, bo nie chciała, by na nią nakrzyczał. Zawsze przychodziła do mnie, ale gdy się wyprowadziłam stała się zupełnie inną dziewczynką. Słucha tylko mnie, a na ojca prawie nie zwraca uwagi. To w sumie tak jak on na mnie, powiedział mi kiedyś, że skoro się wyprowadziłam to mogę robić co chcę, on da mi na to pieniądze, bylebym mu nie stawała na drodze. Tak, więc robię wszystko co mi się żywnie podoba.
Pewnego dnia Basia zaprosiła mnie do siebie na kilka dni. O dziwno tata nie miał nic przeciwko.
- Cześć, Zuziu! - przywitała się.
- Cześć, mała! - dałam jej całusa w czoło.
- Dzień dobry, córko.- usłyszałam z salonu.
- Dzień dobry, tato...
- Jak tam twoje studia? Ach no tak, zapomniałem.- uśmiechnął się drwiąco.
- Jak tam u twojej partnerki, Natalii?
- U mnie wszystko dobrze.Dzięki, że pytasz. - usłyszałam jej ździrowaty głos, który szedł w naszą stronę. "O nie, błagam."
Już czułam tą cudowną sztuczną atmosferę przy obiedzie, ale ona jest na tyle głupia, że nie będzie wiedzieć, iż między mną i moim ojcem lecą same drwiny. Właściwie, to dobrze. Kiedy kamerdyner podał obiad wszyscy usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Było nie przyjemnie cicho, za cicho. Ktoś musiał przerwać tą ciszę, był to nie kto inny jak tatuś.
- No to może pochwalisz się nam, co robisz? No, bo wiesz skoro na studiach ci się nie powiodło.
- Spotykam się z przyjaciółmi i chłopakiem.
- O, a co robisz z chłopakiem, kiedy się spotykacie?
- Chodzimy do kina.
- Mhm. I? Tylko kino?
- Nie, są jeszcze domówki i kluby.
Już mnie zaczął brać pod włos. O czym on myśli? O tym, że jestem taka puszczalska jak jego dziunia? Chyba chciał usłyszeć, że puszczam się na prawo i lewo z kim popadnie. Nie, taka nie jestem. Moje jedyne minusy to alkohol, narkotyki i imprezy. Zawdzięczam to mojemu chłopakowi. On mnie w to wciągną, ale cieszę się. Kiedy jestem na haju wszystkie problemy znikają i jestem wtedy tylko ja i moje różowe jednorożce srające tęczą. A kiedy dołożę do tego alko, wtedy to ja rzygam tęczą.
___________________________________________
Ka boom! Mamy pierwszy rozdział, piszcie jak się podobało <3
.jpg)
Pierwszy rozdział, który przeczytałam na sam początek, a już wciągnęła mnie ta niesamowita historia. Jestem ciekawa co będzie dalej. Masz talent, dziewczyno! :)
OdpowiedzUsuńHaha, dziękuję :D
Usuń