* Oczami Zuzanny *
O rany, marzyłam o tym żeby jechać już do mieszkania. Niestety musiałam tam być jeszcze dziś i jutro. Wczorajszy dzień tak mi się dłużył. Czułam się jak dzikie zwierze w klatce. Jeszcze mój ojciec... cały czas robił mi na złość i ze mną rozmawiał.
Kiedy oglądałam bajki z małą zadzwonił mój chłopak.
- Halo?
- Cześć, kochanie. Co dziś robisz, dasz radę się gdzieś wyrwać?
- O hej, Justin. Myślę, że tak, a co proponujesz?
- Hm... No nie wiem, może kino?
- Ok.
- Przyjadę po ciebie o dwudziestej, pa.
- Dobrze, cześć.
Po naszej krótkiej rozmowie poszłam do mojego taty i powiedziałam, że wychodzę oczywiście był problem.
- Powiedziałem raz, nie będę się powtarzać. Mam tu spotkanie, ciebie też ma nie być, najlepiej do jutra, rozumiesz?
- Jezu, nie możesz jej odwieść do babci?
- Nie, nie mogę. Masz ją ze sobą zabrać.
- Uuuuch! Dobra! - krzyknęłam i szybkim krokiem poszłam do pokoju Basi. Powiedziałam jej, że tata ma coś ważnego do załatwienia i muszę odwieść ją do babci, ale nie mogę jej zabrać ze sobą. Na początku chciała jechać z nami, na szczęście za chwilę ustąpiła i zgodziła się. Jestem pewna, że gdyby to ojciec jej o tym powiedział nie zgodziła by się i robiła sceny, a wtedy musiałabym ją ze sobą wziąć.
Za jakiś czas Justin przyjechał przed nasz dom, swoim srebrnym autem. Wyszedł z niego i zaczął iść w stronę domu. Kiedy zadzwonił dzwonek od razu poszłam otworzyć mu drzwi.
- Cześć, kochanie. -pocałowałam go w policzek.
- Cześć, dobry wieczór.- jego wzrok skierował się ku mojemu tacie.
- A więc, to ty jesteś chłopakiem mojej córki. Gdzie ją zabierasz?- Jus przytaknął.
- Do kina, proszę pana.
- A potem?
- A potem odwiozę ją do mieszkania, razem z Basią.- zakłopotał się.
- Nie podoba mi się twój styl ubierania się i...
- Dobrze! Chodźmy już, pa tato! - przerwałam mu i posłałam nie przyjemne spojrzenie. Jak zwykle musiał narobić mi wstydu. No przecież bez tego by się nie obyło.
Gdy odwieźliśmy Basię do babci, tak jak planowaliśmy pojechaliśmy do kina.
- Na jaki film mnie zabierasz?
- He, niespodzianka. - posłał cwany uśmiech.
Ech, Justin zawsze lubi robić mi niespodzianki, zupełnie jak...Em bilety były już zarezerwowane, więc bez kolejki wzięliśmy je, kupiliśmy sobie popcorn i dużą kolę oraz dwie słomki. Siedząc już na miejscach mój chłopak dopiero wtedy mi powiedział jaki film będziemy oglądać i dlaczego sala jest pusta. Otóż, wynajął ją tylko dla nas na dwie i pół godziny, abyśmy mieli chwilę dla siebie, a w tle miała lecieć jakaś komedia romantyczna. Hm, dobrze rozegrane. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi. Jak chciał tak się stało. Na początku oglądaliśmy film przez jakąś godzinę, ale z racji tego, iż nam się znudził zaczęliśmy się bawić. Usiadłam krzesło dalej i mieliśmy trafić sobie popcornem do buzi. Za każdy trafiony był jeden całus w policzek. Zabawa trwała dopóki nie został się sam jeden popcorn' ik. Wtedy Justin złapał go do połowy w usta i chciał się nim ze mną 'podzielić'. Tzn. jeśli chciałam go dostać musiałam go pocałować. Tak też zrobiłam, a po tym jednym pocałunku posypało się ich więcej i więcej, aż w końcu zaczęliśmy się obściskiwać. Na tym koniec zabawy, bo brakło nam czasu. Dwie i pół godziny zleciały nam tak szybko...
Kiedy byliśmy już w samochodzie przypomniałam sobie, że zostawiłam u ojca w domu ładowarkę do telefonu i poprosiłam Justina, żeby mnie tam podwiózł, oczywiście zgodził się. Gdy dojechaliśmy na miejsce w domu było pusto i poszłam do swojego pokoju, a to co w nim zobaczyłam było okropne. Tam był mój ojciec. Pozornie nic strasznego. Ale miał w rękach pamiętnik, mój pamiętnik, czytał go.
- Co ty robisz?! - zapytałam wściekła.
- Kiedy miałaś zamiar powiedzieć mi, że nie jesteś już dziewicą?!- wstał i zrobił się czerwony z wściekłości.
- Jak możesz czytać mój pamiętnik?! To moja własność i nie powinieneś tego robić!!
- O coś cię zapytałem!
- Nigdy! A poza tym co cię to obchodzi! Miałam ci nie wchodzić w drogę i robić co chcę prawda?! Więc nie przeszkadzam i nie miej do mnie pretensji! - łzy napłynęły mi do oczu.
- I kto to w ogóle jest ten Niall?! To z nim pierwszy raz się przespałaś! A poza tym ty ćpiesz i pijesz, nie tak cię wychowaliśmy!
- My!? My?! Chyba chciałeś powiedzieć mama! Ty nigdy się mną nie interesowałeś zawsze miałeś mnie w dupie! I oddaj mi ten pamiętnik!
- Jak śmiesz mówić tak do swojego ojca! - uderzył mnie w twarz.
- Oddaj go! - krzyczałam, ale nie dałam poznać po sobie bólu.
- Masz!- rzucił go na podłogę- i nie chcę więcej cię tu widzieć, dziwko!
W tym momencie popłakałam się, zabrałam moją własność i wybiegłam z tego ponurego domu. Płakałam nie dlatego, że mnie przezwał, nie dlatego, że mnie uderzył, ale dlatego, że było mi smutno i w ogóle go nie obchodziłam. Natomiast Justin zapytał co się stało, ale nie powiedziałam mu wszystkiego, on nie wiedział o Niall' u.
Gdy byłam już w mieszkaniu, moja przyjaciółka od razu zapytała co mi się stało w twarz i dlaczego płaczę. Myślała, że to Justin mnie uderzył, to dlatego, że ona go wprost nienawidzi. Ale kiedy jej już wszystko opowiedziałam omal nie zemdlała, no cóż, taki jest mój ojciec. Przynajmniej nie muszę tam wracać.

Zuzanna ma okropnego ojca, współczuję.
OdpowiedzUsuńJuż się domyślam skąd wzięłaś do opowiadania imię Justin i Niall. :)